Parę tygodni temu miałam okazję uczestniczyć w warsztatach decoupage'u.
Przyznam się, że bardzo się na nie cieszyłam, bo niby coś tam już w tej technice robiłam (możecie to obejrzeć tu i tu), ale nie ma to jak dowiedzieć się tego i owego od mądrzejszych :)
Znów dużo zdjęć... ;)
Na pierwszy ogień poszła zakładka w kształcie... kota :) Choć według mojej siostrzenicy jest to klucz do rozkręcania śrubek i nikt jej nie przekona, że jest inaczej ;)
Druga w kolejności była puszka po kawie. Wymagała kilku warstw białej farby, ale warto było się nad nią trochę pomęczyć. Efekt nie jest do końca taki jak chciałam, ale i tak jestem zadowolona. Idealnie wpasowuje się w kolorystykę mojej sypialni :)
Więcej zdjęć z warsztatów można obejrzeć tutaj. Dziewczyny naprawdę robiły cuda :)
Today I'm showing a bookmark and a tin I've made during decoupage workshop in which I took part some time ago. Atmoshpere was awesome and I've learnt some new technique :)
niedziela, 3 listopada 2013
niedziela, 27 października 2013
Flaming weselny
Projekt goni projekt, a ja ledwo mam czas na studia, które po kilku tygodniach zaczynają być przerażające!... ;)

Ostatnio spędziłam dwa dni w stresie i panice, walcząc z uciekającym nieubłagalnie czasem. Zarwałam prawie nockę, ale udało się! Na ostatnią chwilę powstało prawie 50 wizytówek (winietek) na stół weselny, etykietki do potraw na stół szwedzki, tablica z rozsadzeniem gości przy stole, a dodatkowo zapakowałam kilkadziesiąt czekolad.
Zadanie nie było proste, bo oprócz kwestii ilościowej i czasowej pojawiła się kwestia dopasowania wszystkiego do tematyki i stylu wesela. Biel, róż, retro, flamingi i... słoiki. Można być oryginalnym? Można!
Oto co powstało:

Zdjęć tablicy nie ma, bo byłoby trochę nazwisk do zamazania... ;)
I na dokładkę jeszcze kilka ujęć z samego wesela (jakość raczej średnia...):
Co Wy na to? :)
Ściskam, pozdrawiam i obiecuję postarać się poprawić się w blogowaniu! ;)
wtorek, 22 października 2013
Omlet po francusku
Dziś na szybko, w przerwie między górą tekstów do przeczytania: coś miłego i dla oka, i dla żołądka ;)
Były już tosty, dziś omlet - czyżby kuchnia francuska opanowywała moje menu...?!
Były już tosty, dziś omlet - czyżby kuchnia francuska opanowywała moje menu...?!
Raczej nie, ale nie można jej odmówić genialnego smaku połączonego z cudowną prostotą :)
W przygotowaniu omleta francuskiego nie ma nic skomplikowanego. Tak naprawdę wystarczą nam 2-3 jajka i już możemy cieszyć się pysznym śniadaniem, lunchem czy kolacją.
Do mojego omletu potrzebowałam:
- 3 jajka
- odrobinę drobno posiekanej cebuli
- szczyptę soli i pieprzu
- 1/4 czerwonej papryki pokrojonej w kostkę (dodatki jak zwykle wedle upodobania ;))
- masła
Jajka skłóciłam ze sobą w miseczce, doprawiłam solą i pieprzem, po czym wylałam na patelnię, gdzie na maśle zeszkliła się cebula. Poczekałam chwilę, żeby jajka ścięły się odrobinę i zaczęłam podnosić brzegi omletu tak, żeby surowe jajko z góry spłynęło na dół - zlanie całego jajka w ten sposób jest raczej niemożliwe, ale nawet mi na tym nie zależało ;) (jeżeli ktoś chce, może położyć na patelnię pokrywkę - wtedy jajko zetnie się też z góry)
Następnie rozsypałam paprykę na jednej połowie omletu i złożyłam go na pół (delikatnie, żeby go nie złamać). Smażyłam jeszcze chwilę na słabym ogniu.
Przełożyłam omlet na talerz, posypałam odrobiną ziół prowansalskich i voilà! Omlet gotowy :)
Smacznego! :)
środa, 16 października 2013
Linkin Park na pierwszym planie
A jako bohaterowie drugoplanowi: figlarna czerwień, kontrastująca mglista biel i czarny papier z błyszczącymi drobinkami (o którym była już mowa tutaj).
W ten sposób powstała kartka urodzinowa.
Wyzwanie było niemałe!
Urodzinowa, dla dziewczyny, nastolatki, koniecznie z Linkin Parkiem, kolory: czerń, czerwień i biel. Uff! Niby wymagań niedużo, ale jednak trzeba było ruszyć głową :) Zdecydowałam się postawić na coś prostego.
Wewnątrz wylądowała czysta biała kartka na wypisanie życzeń. Żeby nie było zbyt nudno, dostała czerwone narożniki, z których jestem bardzo zadowolona :)
Na koniec jeszcze szybki rzut oka na błyszczący lakier i drobinki w papierze:
Zamawiający był zadowolony, z tego co wiem solenizantka również :) I ja chyba też ;)
Wbrew szalejącemu deszczu - życzę przyjemnego wieczoru!
Black, white, red and Linkin Park - these were my guidelines. Not easy! So I decided to do somthing simple but with effective elements. And here they are: shiny logo and glittering paper (which I love!). Birthday girl was satisfied :)
Have a nice evening! ;)
Wbrew szalejącemu deszczu - życzę przyjemnego wieczoru!
Black, white, red and Linkin Park - these were my guidelines. Not easy! So I decided to do somthing simple but with effective elements. And here they are: shiny logo and glittering paper (which I love!). Birthday girl was satisfied :)
Have a nice evening! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















