Z racji sesji rzadziej niż zwykle zaglądam na bloga.
Ale nie bój żaby - wrócę już niedługo :)
;)
piątek, 7 czerwca 2013
sobota, 11 maja 2013
Torty z lukrem
Moje biurko tonie w książkach, kserówkach, zawalone jest grubaśnymi słownikami i kartkami, na których skrzętnie zapisuję, co już zrobiłam, a co jeszcze mnie czeka.
Idzie sesja.
Jedna praca zaliczeniowa już skończona, zostały jeszcze trzy. Do czwartku jedna, w przyszłym tygodniu dwie kolejne. Poza tym czeka mnie lektura kilku cegieł i nauka na egzaminy. Nie mam zielonego pojęcia, jak to zrobię... A przydałoby się od czasu do czasu przespać.
Mój Tata za niedługo obchodzi małe święto, na które została zaproszona nasza rodzina i znajomi. Zaoferowałam się, że zrobię zaproszenia (kiedy to mówiłam, miałam jeszcze dużo czasu ;)).
Łatwiej powiedzieć niż zrobić! Wydawało mi się, że 25 zaproszeń to nic takiego, dam radę w dwa popołudnia... Nic bardziej mylnego :) W końcu jednak zaproszenia skończyłam!
Oto efekt:
Szara tekturka, czarny błyszczący papier, kilka "esów floresów" i torcik z lukrem :) Gdyby zaproszenia miały być z okazji święta Mamy, sprawa byłaby prosta: kwiatki, wstążki i co tylko! Z mężczyznami jest jednak trudniej ;) Postawiłam więc na stonowane kolory i trochę turkusu :)
Kiedy zaproszenia były już gotowe, okazało się, że kilku zabrakło. Skończyły mi się niektóre materiały, więc na szybko powstała taka wariacja:
A tu wyraźniej widać, błyszczące drobinki w papierze:
Pod światło wygląda naprawdę fajnie :)
Nie będę nic obiecywać, nie wiem, kiedy tu zaglądnę znowu, chciałabym jak najczęściej, ale studia, praca i obowiązki to wystarczająco dużo... Moja doba jest zdecydowanie za krótka!
Chyba powinnam trochę mnie narzekać na ten brak czasu... Jeszcze wejdzie mi to w nawyk! ;)
Pozdrawiam ciepło w ten deszczowy dzień! :)
Today I'm showing some invitations I've made for my Dad's party. I didn't realized that making 25 cards may be so time-consuming! :) They are very simple becasuse making "male" cards isn't easy! To compensate it I used some sparkling paper which I really adore :)
Unfortunately, I don't have much time for blog. I'm working and studing a lot. I wish my day had more hours... ;)
Cheers! :)
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Dwudziestkowy exploding box :)
Hej i ho! Jeszcze żyję :)
Niby wcale nie mam tego czasu tak mało, ale jakoś nie umiem znaleźć go wystarczająco dużo, żeby wpaść tu na dłużej...
Muszę nad tym popracować :)
Dziś chwalę się moim pierwszym w życiu eksplodującym pudełkiem!
Exploding boxy odkryłam już jakiś czas temu i do tego stopnia mnie urzekły, że od tamtej pory wciąż siedziała mi w głowie potrzeba, wręcz przymus!, spróbowania zrobienia czegoś takiego.
Niedawno nadarzyła się ku temu idealna okazja - dwudzieste urodziny przyjaciółki. Prezentem miał być zegarek, więc pomyślałam, że takie pudełko będzie świetnym "opakowaniem" :)
Z gazet powycinałam "pogróżkowe" dwudziestki i nakleiłam na każdą ściankę. Do wieczka przymocowałam kokardkę. Skromnie i minimalistycznie, ale o to mi chodziło :)
Środek był odrobinę bogatszy: liczba "20" mieniąca się czterema kolorami brokatu (widać dwa, pozostałe są z tyłu :D), duuużo życzeń i oczywiście zegarek, który do zdjęć pozować nie chciał ;)
"Dwudziestkę" przymocowałam na sprężynkach - zamysł był taki, żeby wręcz wyskoczyła z pudełka podczas otwarcia. Skończyło się na tym, że trochę się trzęsła, a "0" jeszcze przed imprezą często lądowało w pozycji horyzontalnej. Zegarek został zapięty wokół "gniazdka".
Prezent się spodobał, co najważniejsze, exploding box myślę, że też :D Moje "dziełko" co prawda nie umywa się do tych wychodzących spod palców genialnych scraperek, ale w sumie jestem z niego zadowolona :)
Życzę miłego i cieplutkiego weekendu majowego! :)
This time, I'm showing an exploding box which I made for my friend's 20th birthday. That's why there are so many "twenties" ;) It was also a box for a present - a watch which was arranged around the shiny "20" inside.
My exploding box maybe isn't as great as I see on different blogs but I'm a bit proud of it :)
I wish you a very happy and warm week! :)
piątek, 19 kwietnia 2013
Odrobina inspiracji
Oto i ja, po całym tygodniu nieobecności!
Praktyki są niezłe, nie pochłaniają aż tyle czasu, ile się bałam. Całe szczęście :)
Mimo to i tak mam sporo zajęć, więc dzisiaj garść inspiracji, na które ostatnio wpadłam. Myślę, że są naprawdę warte uwagi ;)
Na pierwszy ogień: placek cynamonowy z konfiturą malinową! Brzmi cuuuudownie kusząco!
Jak go zrobić możecie zobaczyć, klikając tutaj. Warto :)
Praktyki są niezłe, nie pochłaniają aż tyle czasu, ile się bałam. Całe szczęście :)
Mimo to i tak mam sporo zajęć, więc dzisiaj garść inspiracji, na które ostatnio wpadłam. Myślę, że są naprawdę warte uwagi ;)
Na pierwszy ogień: placek cynamonowy z konfiturą malinową! Brzmi cuuuudownie kusząco!
![]() |
| źródło: http://ciastazfotografii.blogspot.com |
Po przepis należy się udać na blog Ciasta z fotografii. Znajdziecie tam całe mnóstwo innych przepisów, równie genialnych!
Następny w kolejności jest... kubek na długopisy. Brzmi niepozornie, ale przecież pozory mylą... ;)
![]() |
| źródło: http://www.happyhappynester.com |
I wreszcie - last but not least - torebeczka:
![]() |
| źródło: http://www.vietgiaitri.com |
Tę torebkę z gazety widział już chyba każdy. A tutaj można sprawdzić, jak ją zrobić :)
Dzisiaj bardzo krótko. Następnym razem będzie już lepiej, obiecuję!
Miłego weekendu! :)
Today I'm just sharing with some inspiration. I hope you enjoy them :)
Have a nice weekend! :)
edit.: dla urozmaicenia - piosenka: Bright Lights Bigger City/Magic z filmu "Pitch Perfect" (film nie bardzo głęboki, ale muzyka niezła ;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)











.jpeg)
