niedziela, 1 marca 2015

Bransoletka modułowa

To już marzec! Czyli chyba już można mówić oficjalnie o wiośnie? :) :) Pogoda robi się coraz ładniejsza i marzę tylko o tym, żeby poleniuchować w promieniach słońca z jakąś niezobowiązującą książką... Studia jednak biorą górę i jak na razie sięgam jedynie po książki na temat komunikacji internetowej, hipertekstu i profesjolektów - a wszystko dla dobra pracy licencjackiej! Niestety wpływa to też na to, że nie jestem w stanie odwiedzać Waszych blogów... Jak tylko znajdę trochę więcej czasu, na pewno to nadrobię! :)

Dzisiaj na szybko - bransoletka modułowa w wesołych kolorach :)





Miłej niedzieli! 

Bracelet à la Pandora - colourful and cheerful :)

środa, 25 lutego 2015

Jabłkowy zawrót głowy

Cieszę się, że podoba Wam się mój szalik z poprzedniego postu :) Nie spodziewałam się tylu miłych słów ;)
Dziś dla odmiany przybywam z czymś nieco innym... ;)

Naszła Cię ochota na coś niezobowiązująco słodkiego, a jednocześnie zdrowego? Spieszę z pomocą, przynosząc przepis na nadziewane jabłka z piekarnika :) :)



Na dwie porcje otrzebujemy:
- 2 jabłka, dość duże, kwaskowe
- ok. 50 g twarożku
- garść orzechów (dowolnych)
- czubata łyżka łuskanego słonecznika
- łyżka siemienia lnianego
- łyżka rodzynek
- odrobina miodu
- można dodać trochę cynamonu

Rodzynki zalewamy wrzątkiem, odstawiamy.
Jabłka przekrawamy około 1,5 cm od góry. Wydrążamy środek (tylko nie za głęboko!).
W misce mieszamy ze sobą twarożek, orzechy, siemię, słonecznik i odsączone rodzynki. Słodzimy do smaku miodem (lub innym słodzidłem). Napełniamy tym jabłka tak, żeby odrobinę wychodziło poza krawędź. Przykrywamy odciętą częścią, lekko dociskając.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez około 30 minut.

Ja swoje jabłuszka polałam jeszcze odrobiną syropu karmelowego - pycha! ;)

Macie jakieś pomysły, czym można by jeszcze nadziać takie jabłka? :)




Apples with curd cheese, sunflower seeds, flaxseed, nuts, raisins and honey baked in oven - yummy! ;)

niedziela, 22 lutego 2015

Szal robiony na rękach

Z jakiegoś powodu (którym zapewne jest mój bałagan w folderach...) umknęły mi zdjęcia szala zrobionego daaaawno temu, bo jesienią. Więc nadrabiam!
Zafascynowana dzierganiem przy pomocy samych rąk, przetrząsnęłam internet i trafiłam na mnóstwo instrukcji. Koniec końców posiłkowałam się tymi dwiema: 1 i 2 (polskie też na pewno są).
Na początku wygląda to dość skomplikowanie, ale potem zaczyna robić się wszystko machinalnie i szalik powstaje w tempie błyskawicznym, a zabawy przy tym jest niemało :)




Szalik wyszedł cieplutki, ale duże oka nigdy się u mnie nie sprawdzały - non stop o coś haczyłam, przez co szal był zawsze pozaciągany. W końcu postanowiłam go spruć i powstał nieco inny... Ale ten na razie nie doczekał się zdjęć, więc o nim będzie kiedy indziej ;)
Podsumowując - polecam taki szalik, ale tylko tym, którzy wiedzą, że duże oka nie będą stanowić dla nich problemu ;)

Miłego wieczoru! :)

I've knitted this scarf on my hands! It was so much fun ;) 

czwartek, 19 lutego 2015

Kukurydziane placuszki

Kolejny semestr właśnie się rozpoczął, boleśnie sprowadzając mnie na ziemię. To moje ostatnie kilka miesięcy na tych studiach, a moja praca licencjacka jakoś wcale nie chce się pisać! Jest to dla mnie trochę przytłaczające, ale mam nadzieję, że nie sprawi, że zaniedbam blog :) Na pewno w świecie blogowym tak czy siak będę się poruszać, bo - jeszcze Wam tego nie zdradziłam - moja praca dotyczy właśnie blogów ;)

A na rozgrzewkę przed intensywnym semestrem proponuję dzisiaj placuszki kukurydziane - idealne na śniadanie!




Składniki:
  • 1-2 jajka
  • parę łyżek mąki kukurydzianej
  • 1 płaska łyżka mąki gryczanej (opcjonalnie ;))
  • szczypta soli
  • cukier, jeśli macie ochotę - u mnie łyżeczka cukru brązowego
  • nieco tłuszczu do smażenia
Mieszamy ze sobą mąki, sól, cukier i żółtko. W osobnej miseczce rozbijamy białko tak, żeby zaczęło się pienić, dodajemy do suchych składników, mieszamy. 
Proporcje w dużej mierze zależą od indywidualnych upodobań - im więcej mąki, tym ciasto gęstsze i placuszki bardziej zbite. A jeśli chcecie rozrzedzić ciasto, możecie dolać nieco mleka. 
Smażymy na patelni z obu stron do zarumienienia (około łyżka ciasta na jeden placuszek).
Zjadamy z owocami, orzechami, twarożkiem - lub innymi dodatkami :)

Smacznego! ♥

Po więcej przepisów z moją ukochaną mąką kukurydzianą zapraszam tutaj ;)



These cute little pancakes from cornflour are perfect for breakfast! ♥
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...