piątek, 5 lipca 2013

Passsski!

Przerwę w blogowaniu miałam ogromną, ale już wracam :)
Sesja się zakończyła (całkiem pomyślnie w dodatku), siostra została wydana za mąż, więc znów będę mieć czas, żeby się tu udzielać i mam nadzieję, że tym razem nic mi nie przeszkodzi :)

Podczas mojej nieobecności nie miałam zbyt wiele czasu, ale powstało kilka "dziełek", które systematycznie będę pokazywać.
Na pierwszy ogień - bardzo pasiasta rameczka. Trochę było z nią przebojów, ale wreszcie powstała :)




I to tyle na dzisiaj :)
Miłych wakacji!

I've finished my exams successfully so I'm back now! :) Today: very simple striped frame made with decoupage :) I hope you like it!

piątek, 7 czerwca 2013

Sesja

Z racji sesji rzadziej niż zwykle zaglądam na bloga.
Ale nie bój żaby - wrócę już niedługo :)

;)

sobota, 11 maja 2013

Torty z lukrem

Moje biurko tonie w książkach, kserówkach, zawalone jest grubaśnymi słownikami i kartkami, na których skrzętnie zapisuję, co już zrobiłam, a co jeszcze mnie czeka. 

Idzie sesja.

Jedna praca zaliczeniowa już skończona, zostały jeszcze trzy. Do czwartku jedna, w przyszłym tygodniu dwie kolejne. Poza tym czeka mnie lektura kilku cegieł i nauka na egzaminy. Nie mam zielonego pojęcia, jak to zrobię... A przydałoby się od czasu do czasu przespać. 

Mój Tata za niedługo obchodzi małe święto, na które została zaproszona nasza rodzina i znajomi. Zaoferowałam się, że zrobię zaproszenia (kiedy to mówiłam, miałam jeszcze dużo czasu ;)).

Łatwiej powiedzieć niż zrobić! Wydawało mi się, że 25 zaproszeń to nic takiego, dam radę w dwa popołudnia... Nic bardziej mylnego :) W końcu jednak zaproszenia skończyłam!

Oto efekt:



Szara tekturka, czarny błyszczący papier, kilka "esów floresów" i torcik z lukrem :) Gdyby zaproszenia miały być z okazji święta Mamy, sprawa byłaby prosta: kwiatki, wstążki i co tylko! Z mężczyznami jest jednak trudniej ;) Postawiłam więc na stonowane kolory i trochę turkusu :)
Kiedy zaproszenia były już gotowe, okazało się, że kilku zabrakło. Skończyły mi się niektóre materiały, więc na szybko powstała taka wariacja:


A tu wyraźniej widać, błyszczące drobinki w papierze:


Pod światło wygląda naprawdę fajnie :)

Nie będę nic obiecywać, nie wiem, kiedy tu zaglądnę znowu, chciałabym jak najczęściej, ale studia, praca i obowiązki to wystarczająco dużo... Moja doba jest zdecydowanie za krótka!
Chyba powinnam trochę mnie narzekać na ten brak czasu... Jeszcze wejdzie mi to w nawyk! ;)

Pozdrawiam ciepło w ten deszczowy dzień! :)

Today I'm showing some invitations I've made for my Dad's party. I didn't realized that making 25 cards may be so time-consuming! :) They are very simple becasuse making "male" cards isn't easy! To compensate it I used some sparkling paper which I really adore :)
Unfortunately, I don't have much time for blog. I'm working and studing a lot. I wish my day had more hours... ;)
Cheers! :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dwudziestkowy exploding box :)

Hej i ho! Jeszcze żyję :)

Niby wcale nie mam tego czasu tak mało, ale jakoś nie umiem znaleźć go wystarczająco dużo, żeby wpaść tu na dłużej... 
Muszę nad tym popracować :)

Dziś chwalę się moim pierwszym w życiu eksplodującym pudełkiem! 


Exploding boxy odkryłam już jakiś czas temu i do tego stopnia mnie urzekły, że od tamtej pory wciąż siedziała mi w głowie potrzeba, wręcz przymus!, spróbowania zrobienia czegoś takiego.
Niedawno nadarzyła się ku temu idealna okazja - dwudzieste urodziny przyjaciółki. Prezentem miał być zegarek, więc pomyślałam, że takie pudełko będzie świetnym "opakowaniem" :)


Z gazet powycinałam "pogróżkowe" dwudziestki i nakleiłam na każdą ściankę. Do wieczka przymocowałam kokardkę. Skromnie i minimalistycznie, ale o to mi chodziło :)


Środek był odrobinę bogatszy: liczba "20" mieniąca się czterema kolorami brokatu (widać dwa, pozostałe są z tyłu :D), duuużo życzeń i oczywiście zegarek, który do zdjęć pozować nie chciał ;)


"Dwudziestkę" przymocowałam na sprężynkach - zamysł był taki, żeby wręcz wyskoczyła z pudełka podczas otwarcia. Skończyło się na tym, że trochę się trzęsła, a "0" jeszcze przed imprezą często lądowało w pozycji horyzontalnej. Zegarek został zapięty wokół "gniazdka". 


Prezent się spodobał, co najważniejsze, exploding box myślę, że też :D Moje "dziełko" co prawda nie umywa się do tych wychodzących spod palców genialnych scraperek, ale w sumie jestem z niego zadowolona :) 

Życzę miłego i cieplutkiego weekendu majowego! :)

This time, I'm showing an exploding box which I made for my friend's 20th birthday. That's why there are so many "twenties" ;) It was also a box for a present - a watch which was arranged around the shiny "20" inside. 
My exploding box maybe isn't as great as I see on different blogs but I'm a bit proud of it :)

I wish you a very happy and warm week! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...