sobota, 25 listopada 2017

Puf z palety

DIY, renowacja mebli, recykling, coś z niczego, robienie użytku z czegoś, co już do niczego się nie nadaje. Tymi kilkoma wyrażeniami można by opisać to, z czymś dziś wpadam na bloga - a jest to puf z palety! :)



Zaczęło się od niewielkiej palety - 40x60 cm - i sporej ilości wolnego czasu. Paleta wyglądała początkowo tak. Chwilę potem z zapałem szlifowałam drewno, które było dość niewdzięczne, ale po żmudnej pracy w końcu stało się niemal idealnie gładkie. Do szlifowania używałam specjalnego korkowego klocka i papierów ściernych o różnej ziarnistości. Większe powierzchnie zostały też potraktowane szlifierką elektryczną.

Potem przyszedł czas na malowanie. Drewno miało być jaśniejsze, ale słoje nadal widoczne, więc użyłam wodnej bejcy w kolorze białym. Po paru warstwach uzyskałam taki efekt, o jaki mi chodziło. Na to położyłam dwie warstwy lakieru.



O dziwo - bo spodziewałam się, że najtrudniej będzie mi doprowadzić paletę do ładu - najwięcej problemów miałam ze znalezieniem odpowiedniej pianki, która byłaby siedziskiem. Mogłam kupić idealnie wymierzoną u tapicera, ale usłyszałam tam cenę przekraczającą 200 zł, a przecież miał to być mebelek stworzony po kosztach... Po wielu (naprawdę wielu) poszukiwaniach kupiłam używany materac do dziecięcego łóżeczka, pocięłam na prostokąty, a dwa z nich skleiłam klejem kontaktowym.
Ponieważ nie chciałam, żeby brzegi tak powstałej poduszki były wyraźnie wyczuwalne podczas siedzenia, uszyłam z grubszego, polarowego materiału coś w rodzaju poszewki. Jest przyszyta na stałe, żeby dobrze trzymać piankę. Na to powstało oliwkowo-szare poszycie, tym razem z zamkiem, więc w razie czego mogę w każdej chwili je zdjąć, wyprać lub wymienić. Biorąc jednak pod uwagę, ile nerwów straciłam podczas szycia tego jednego, chyba długo nie będę miała ochoty nic zmieniać ;)
Od dołu do poszycia przymocowane są tunele, przez które przewlekłam sznurki - zawiązuje się je wokół jednej belki palety, żeby całość się nie ruszała.



Ostatnim elementem było przymocowanie kółeczek. Początkowo chciałam sporo większe, ale cieszę się, że zdecydowałam się na mniejsze.

Całość - z duuużymi przerwami - zajęła mi bagatela... cztery miesiące. Ale było warto! :) Puf idealnie wpasował się w otoczenie :)
I dzięki temu Pan Koteł ma swoje własne miejsce... ;)


6 komentarzy:

  1. Rewelacja! Uwielbiam meble z palet, mimo że stały się bardzo popularne zawsze są wyjątkowe. A ten kot... cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palety mają w sobie coś wyjątkowego! I można je dopasować całkowicie do siebie :)
      W kocie też jestem zakochana! ;)

      Usuń
  2. Świetna pufa- super pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod ogromnym wrażeniem, siedzisko wyszło rewelacyjne, tapicer niech się schowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Do tapicera mi jeszcze daleko, ale chyba wyszło nieźle :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za komentarze! Każdy jeden powoduje, że robi mi się milej na serduchu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...