piątek, 12 maja 2017

Placuszki serowo-bananowe + naleśniki gryczano-owsiane

Ogarnęła mnie naleśnikowa mania! Wszelkie penkejki, placki, placuszki i naleśniki smażę naprawdę często, ale są tak dobre i dają tak wiele możliwości, że robię to bez wyrzutów sumienia ;)

Przepis na bezglutenowe placuszki serowo-bananowe bez cukru znajdziecie pod tym linkiem.


A jak zrobić zielone naleśniki gryczano-owsiane, bez glutenu i bez laktozy, dowiecie się tutaj.



Smacznego ;)

niedziela, 7 maja 2017

NOWE! + amarantuski korzenne (bez glutenu, bez cukru)

Czas chyba wyjawić tajemnicę i się nieco pochwalić!

Ponieważ od jakiegoś już czasu na blogu coraz więcej jedzenia, wypieków i gotowania... postanowiłam dla tych tematów stworzyć osobne miejsce. Wystartowałam więc z nowym blogiem.

Znajdziecie go pod adresem: megodkuchni.blogspot.com

Będzie mi miło, jeśli i tam będzie wpadać od czasu do czasu :) Myślę, że i stare przepisy się tam pojawią, żeby się nie zawieruszyły.
Tego bloga oczywiście nie zawieszam! Wpisy będą się pojawiać, będą teraz już dotyczyć w 99% rękodzieła. Ale o nowych wpisach na Meg od kuchni też będę informować.
Powstał też nowy profil na Instagramie - instagram.com/megodkuchni. Tam wrzucam jeszcze więcej zdjęć i jeszcze więcej dobroci!

Dzisiaj zapraszam was na post z przepisem na korzenne amarantuski. Pyszne ciasteczka bez glutenu i bez dodatku cukru :)



Smacznego! ;)

wtorek, 2 maja 2017

Ślubna na sznurku #2

Powstała jeszcze jedna kartka ślubna na sznurku! Bo tak! :) Z równie pięknym przesłaniem :) Sprawdzi się zresztą nie tylko na ślub, ale i na walentynki, i na każdą inną równie romantyczną okazję ♥♥
Kartka znów jest prosta, z minimalną liczbą dodatków.



środa, 5 kwietnia 2017

Chleb bezglutenowy #2 (idealny!)

Chleb to zagwozdka niejednego bezglutenowca. Ty wypiek wcale nie prosty. Każdy, kto kiedykolwiek próbował upiec chleb pozbawiony glutenu, wie, o czym mówię! Po tym, jak doświadczyłam porażki, wypróbowałam przepis na chleb z wykorzystaniem proszku do pieczenia - udało się, ale ciągle to nie było TO...
Spróbowałam więc ponownie, tym razem sięgając po drożdże... i odkryłam idealny chleb bez glutenu! Smak - jak dla mnie rewelacyjny, naprawdę niewiele mu brakuje do tradycyjnego pieczywa. Konsystencja - po upieczeniu i wystygnięciu - świetna, mięciutka, nie kruszy się przy krojeniu. Chleb przeszedł też próbę mrożenia - po powrocie do temperatury pokojowej jednak nieco zaczął się kruszyć (ale można mu to wybaczyć). Nie dorzuciłam do niego poza tym żadnej chemii - nie znajdziecie w nim ani gumy ksantanowej, ani gumy guar, tylko naturalne spulchniacze, takie jak siemię lniane.
Zachęciłam? Mam nadzieję ;)



Składniki:
- 1,25 szklanki mąki ryżowej
- 1 szkl. mąki ziemniaczanej
- 0,5 szkl. tapioki
- 0,5 szkl. mąki gryczanej
- 0,5 szkl. mielonego siemienia lnianego
- 0,5 szkl. mielonych migdałów
- 0,25 szkl. siemienia lnianego (całego)
- opakowanie drożdży instant
- 4 duże jajka
- 1,5 łyżeczki soli
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- 1 szkl. ciepłego mleka
- 0,5 szkl. ciepłej wody
- 0,3 szkl. roztopionego masła/oleju kokosowego (daję pół na pół)

(z podanych składników wyszedł mi bochenek w większej keksówce - ok. 30 cm - i trzy bułeczki z foremek do muffinek)




Wszystkie sypkie składniki mieszamy, dodajemy mleko, wodę i masło/olej. Miksujemy (najlepiej robotem z odpowiednim hakiem), stopniowo dodając jajka. Odstawiamy na godzinę. Ponownie mieszamy. Wylewamy do formy (wcześniej natłuszczonej i wysypanej mąką ryżową) albo do foremek do muffinek. Odstawiamy na ok. 20-25 minut. Chleb pieczemy w temp. 180 stopni przez 40-45 minut, a bułeczki około 30 minut. Wyciągamy i zostawiamy do ostygnięcia; dopiero wtedy kroimy.

Smacznego!



This glutenfree bread is just perfect!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...