Moda na żywność bezglutenową trwa już od jakiegoś czasu. Mam wrażenie, że nieco osłabła na korzyść weganizmu, ale wciąż jest obecna tu i ówdzie. Trendy w żywieniu zmieniają się co jakiś czas, ale niektórzy nie mogą ot tak żonglować swoją dietą. W zeszłym roku sama na miesiąc zrezygnowałam z glutenu ze względów zdrowotnych, ale wróciłam do diety sprzed tego okresu, bo okazało się, że jednak gluten nie zagraża mojemu zdrowiu (na szczęście dla mnie, bo uwielbiam wszelkie puszyste i tradycyjne wypieki ;)).
W tym czasie wypróbowałam kilka przepisów na pieczywo bezglutenowe. Ich pieczenie jest dość stresujące, bo nigdy nie wiadomo, co wyjdzie i CZY wyjdzie ;)
Stosunkowo udanym przepisem był ten zapożyczony z betterbatter.org, choć dość mocno go zmodyfikowałam. Nie zapisałam przy tym nigdzie moich modyfikacji, więc niestety nie mogę się z Wami nimi podzielić... Jedyne co mi zostało, to kilka zdjęć. Jak widać - próbowałam robić bułeczki, które - choć całkiem smaczne - wyszły niziutkie ;)
Wypróbowywaliście kiedyś jakąś "niezwykłą" dietę? ;) Może bezglutenową? :)
Więcej przepisów i inspiracji bezglutenowych znajdziecie, klikając tutaj :)
Some time ago I've been on a gluten-free diet. These are my rolls I've baken back then.
wtorek, 17 marca 2015
sobota, 14 marca 2015
Różowa i błyszcząca
Oprócz biało-czarnej spódniczki dla siebie uszyłam ostatnio też spódniczkę dla siostrzenicy.
Oczywiście różową :)
Do gładkiego materiału dołożyłam tiul, ozdobną gumkę i kryształki naklejane żelazkiem.
I've sewn a pink and sparkling skirt for my niece :)
Oczywiście różową :)
Do gładkiego materiału dołożyłam tiul, ozdobną gumkę i kryształki naklejane żelazkiem.
I've sewn a pink and sparkling skirt for my niece :)
sobota, 7 marca 2015
Galaretki inaczej
Zauważyłam, że sporo ostatnimi czasy u mnie kucharzenia :) Nic na to jednak nie poradzę - gotować uwielbiam (zwłaszcza to, co słodkie!) i raczej nie przestanę ;)
W dzisiejszym menu: galaretki!
Same w sobie są rewelacyjne, ale tym razem pokażę dwa nieco mniej tradycyjne sposoby na ich przyrządzenie - i połączenie w jedno :)
Sposób pierwszy: potrzebujemy galaretki o dowolnym smaku (u mnie agrestowa), 250 ml wrzątku i 250 serka homogenizowanego. Galaretkę mieszamy z wodą aż do całkowitego jej rozpuszczenia. Gdy nieco ostygnie, dodajemy do niej serek i dobrze miksujemy. Całość wylewamy na w miarę płaskie naczynie i zostawiamy do stężenia.
Sposób drugi: potrzebujemy galaretki (według mnie w tym wypadku najlepiej sprawdza się pomarańczowa), 450 ml wrzątku i jabłko starte na grubych oczkach. Galaretkę rozpuszczamy w wodzie. Do salaterek nakładamy po kopiastej łyżce startego jabłka i zalewamy je jeszcze gorącą galaretką. Zostawiamy do stężenia.
Wracamy do naszej "serkowej" galaretki - kroimy ją w kostkę i w takiej formie nakładamy na galaretkę z jabłkiem. Całość dekorujemy bitą śmietaną i owocami. Pycha! :)
Macie jakieś swoje nietradycyjne sposoby na galaretki? ;)
Jelly in two ways - yummy! :)
W dzisiejszym menu: galaretki!
Same w sobie są rewelacyjne, ale tym razem pokażę dwa nieco mniej tradycyjne sposoby na ich przyrządzenie - i połączenie w jedno :)
Sposób pierwszy: potrzebujemy galaretki o dowolnym smaku (u mnie agrestowa), 250 ml wrzątku i 250 serka homogenizowanego. Galaretkę mieszamy z wodą aż do całkowitego jej rozpuszczenia. Gdy nieco ostygnie, dodajemy do niej serek i dobrze miksujemy. Całość wylewamy na w miarę płaskie naczynie i zostawiamy do stężenia.
Sposób drugi: potrzebujemy galaretki (według mnie w tym wypadku najlepiej sprawdza się pomarańczowa), 450 ml wrzątku i jabłko starte na grubych oczkach. Galaretkę rozpuszczamy w wodzie. Do salaterek nakładamy po kopiastej łyżce startego jabłka i zalewamy je jeszcze gorącą galaretką. Zostawiamy do stężenia.
Wracamy do naszej "serkowej" galaretki - kroimy ją w kostkę i w takiej formie nakładamy na galaretkę z jabłkiem. Całość dekorujemy bitą śmietaną i owocami. Pycha! :)
Macie jakieś swoje nietradycyjne sposoby na galaretki? ;)
Jelly in two ways - yummy! :)
niedziela, 1 marca 2015
Bransoletka modułowa
To już marzec! Czyli chyba już można mówić oficjalnie o wiośnie? :) :) Pogoda robi się coraz ładniejsza i marzę tylko o tym, żeby poleniuchować w promieniach słońca z jakąś niezobowiązującą książką... Studia jednak biorą górę i jak na razie sięgam jedynie po książki na temat komunikacji internetowej, hipertekstu i profesjolektów - a wszystko dla dobra pracy licencjackiej! Niestety wpływa to też na to, że nie jestem w stanie odwiedzać Waszych blogów... Jak tylko znajdę trochę więcej czasu, na pewno to nadrobię! :)
Bracelet à la Pandora - colourful and cheerful :)
Dzisiaj na szybko - bransoletka modułowa w wesołych kolorach :)
Miłej niedzieli!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









