piątek, 6 listopada 2015

Razowe bułeczki z płatkami owsianymi i czarnuszką

W świat czarnuszki wprowadziła mnie siostra - raczej nie zrobiła tego z premedytacją, ale wsiąkłam zupełnie. Te niepozorne czarne ziarenka mają niesamowity aromat, który sprawia, że potrawy nimi doprawione zyskują na smaku i zapachu po stokroć.
A gdyby to nie wystarczało - sprawdźcie, jakie właściwości ma czarnuszka! Tyle dobroci w maleństwie nie większym niż 1 mm. Wspomnę jedynie o działaniu antywirusowym, antybakteryjnym, antyhistaminowym, przeciwnowotworowym, antycukrzycowym... I jeszcze można by wymieniać i wymieniać :) Polecam sprawdzenie, co o tej roślince pisze np. Akademia Witalności.

To wszystko skutecznie zachęciło mnie do wypróbowania czarnuszki w praktyce. Padło na bułeczki. Bo: po pierwsze nigdy ich nie robiłam, a po drugie - bo przeraża mnie świadomość, jak ciężko w tej chwili znaleźć pieczywo bez dodatku chemii, więc własny wypiek zapewniał mi spokój.
Poza tym nic tak nie pasuje do jesieni jak świeżo upieczone bułeczki! :)




Skorzystałam z przepisu z mojewypieki.com

Składniki (na ok. 12 sztuk):

  • pół szklanki płatków owsianych
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka masła
  • 3/4 łyżeczki soli
  • szklanka wrzącej wody
Zalewamy wszystko wodą, mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia.

Poza tym potrzebujemy:
  • 7 g drożdży suchych lub 14 g świeżych (ja dałam 20, bo leżały już u mnie kilka dni)
  • 3 łyżki letniej wody
  • 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego (dałam 3)
  • 1,5 szklanki mąki pszennej razowej
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
Na górę:
  • roztrzepane jajko
  • czarnuszka (lub płatki owsiane/siemię lniane)
Świeże drożdże rozpuszczamy w wodze (można pokusić się o dodanie szczypty cukru) i odstawiamy na 5 minut. Dodajemy do ostygniętych płatków. Dodajemy siemię i mieszamy. Następnie dodajemy mąki i mieszamy aż wszystko się dobrze połączy. Wyrabiamy ciasto aż będzie elastyczne i miękkie. Formujemy kulę, wkładamy do miski wcześniej oprószonej mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce (ja nagrzałam piekarnik do 35 st. C). Ciasto ma podwoić objętość - zajmie to od godziny do 1,5.
Wyrośnięte ciasto znów chwilę wyrabiamy, kształtujemy w wałek i kroimy na 12 części. Z każdej z nich formujemy bułeczkę. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, znów przykrywamy ściereczką i zostawiamy na kolejne 30 minut. 
Nagrzewamy piekarnik do 200 st. C. Bułeczki smarujemy jajkiem i posypujemy czarnuszką. Pieczemy ok. 15 minut. 
Rada od zawodowego piekarza: od razu po wyciągnięciu z pieca smarujemy je delikatnie odrobiną wody - dzięki czemu będą lśniące :)




Bułeczki są pyszne (świetnie pasują do zupy dyniowej!), pełne wartościowych składników i na pewno jeszcze nie raz wykorzystam ten przepis :)
Pieczecie bułki lub chleby w domu? A może macie sprawdzone piekarnie oferujące naturalne pieczywo? :)

I've baked whole wheat rolls with oats and nigella - they are amazing!

czwartek, 29 października 2015

Tylko po dwudziestce

O męskich kartkach pisano nie raz i nie mało. Sama też miałam kilka podejść do tej tematyki. Tym razem cel był nadzwyczajny - dwudziestka mojego brata! Zależało mi na tym, żeby przemycić trochę humoru, który kontrastowałby z eleganckim i klasycznym tłem :)

I tym sposobem powstała kartka dla dwudziestoletniego amatora bicepców :D






Co Wy na to? ;)

Very special birthday card - for my brother :)

sobota, 24 października 2015

Naleśniki idealne?

Zapewne każdy rozumie perfekcyjne śniadanie nieco inaczej. Ale na pewno wśród wielu śniadaniowych opcji znajdują się naleśniki - no bo kto ich nie uwielbia? ;)

Mam swoje wypróbowane sposoby na ich zrobienie. Ale tym razem korzystałam z rad Kingi Paruzel. Po wskazówki i przepis odsyłam na jej stronę.

W ten sposób powstały naleśniki gryczane w masłem orzechowym, jabłkiem i odrobiną cynamonu - pyszności! :)




A Wy jak lubicie jeść swoje naleśniki? :)

I do love pancakes! There are so many ways to eat them... This time - made with buckwheat flour + peanut butter and apple :)

czwartek, 15 października 2015

M&M'sy na osiemnastkę

Czekoladowniki są dość popularną formą wykorzystywaną przez amatorów dzieł z papieru - między innymi dlatego, że czekolada to słodycz w postaci, która idealnie wpasowuje się we wnętrze kartki. Ale co, jeśli to, co chcemy zamknąć w środku, ma wyjątkowo nieprzyjazne ku temu warunki? Jak to mówią - potrzeba matką wynalazków!
Udowadniam więc, że w kartce można zamknąć nawet M&M'sy - zwłaszcza, że to osiemnastka! :)

Sporo zdjęć - specjalnie dla wielbicieli tych słodkości ;)



kartka_z_mnms






Cukierki włożyłam do celofanowej torebki, którą następnie umieściłam w pudełku z okienkiem - wszystko więc było zabezpieczone, w razie gdyby czekolada nagle miała ochotę rozpłynąć się i ubrudzić kartkę. Jeden bok pudełka został niesklejony, dzięki czemu wyjmowanie słodyczy też nie stanowiło trudności. Wstążka wiązana z boku dodatkowo trzymała całość w ryzach.
Bogate wnętrze wymusiło stonowaną dekorację, ale "18" musiało się pojawić ;)



Co Wy na to? Pokusilibyście się na coś takiego? A może już to zrobiliście? :)

PS. To już 200 post! Niesamowite! :)

I've locked some M&M's in a birthday card! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...